Polsko- amerykański old-school wjeżdża na salony.

Co to za sztos ?!

„Wilk i zając” na VHS, kasety „Ich Troje”, powciągane taśmy, gumy kulki, elementarze, patyczki, karteczki, tazosy, game boy`e….. i co jeszcze ???!!!! Mamy swój własny piękny old-school- taki, na którego myśl kręci się łezka w oku, tęsknimy, chcemy powrotu chociaż na sekundę.  Najpierw era „Smerfne Hity” cz. I, II, III, IV… wszystkie znałam na pamięć, co przydało się na wszelkiego rodzaju posiadówkach, urodzinach, imieninach i szkolnych dyskotekach. Potem już muzyka poważna- pamiętam jak na odpuście u babci wujek kupił mi kasetę „Ich Troje” <3 cała chałupa się bawiła do tej pory, aż taśma zakręciła się  jak ruski termos. Yeach! Sztruksowe spodnie „dzwony” potem jeansy rozszerzane tak, że podczas chodu, plącząc się w nich, przypadkiem zajmujesz pierwsze miejsce na pokazie talentów w podstawówce. I te: „NIGDY NIE ZAŁOŻĘ OBCISŁYCH SPODNI, JAK MOŻNA W TYM CHODZIĆ?!” No jak widać można… Ja, dzięki Bogu pochodzę z pokolenia, które trzeba było ściągać siłą z podwórka. Pomagał widok biegnącej babci z gumą w ręku… chociaż w sumie nie zawsze… zdarzało się, że spiżdżaliśmy przez płot do sąsiada, i wtedy babcia zostawała na straconej pozycji. Dalej- plakaty ulubionych zespołów, Bravo Girl, Popcorn, Tatu, Just 5 i Bartek Wrona, gra w gumę, marzenia o wytatuowaniu tribala na lędźwiach i przekucia pępka… hahahhaha! Dzięki Ci Boże, że mnie przed tym uchroniłeś. Aha! I biało-czerwona krata, jako cerata na stół, bądź zasłona syfu pod stołem. Miejsce pod stołem było ulubionym miejscem każdorazowego kocenia się naszej Jadźki <3 A co jest Waszym old-schoolem?

Amerykański old-school urzekł mnie we wnętrzach- szachownica, żywe i pastelowe kolory- właściwie to wszystkie kolory tęczy, obłe kształty, smegowskie lodówki. Prostota w indywidualnym spojrzeniu na przedmiot, przepych w efekcie końcowym wnętrza. <3

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *