Stormalmö czyli Wielkie Malmö

8:45 lądujemy na lotnisku Malmö Sturup, malutkie lotnisko, mniejsze chyba nawet niż port lotniczy Olsztyn- Mazury, ale od razu czuć skandynawski klimat objawiający się minimalizmem, prostotą i czystością. Jak na projektanta wnętrz przystało, pierwsze co zwróciło moją uwagę to ławki, zaprojektowane jak najbardziej ergonomicznie, wykonane z naturalnych materiałów, oraz drzewo na środku poczekalni pełniące rolę „latarni/lampy”. Dalej, jedyne na co patrzyłam to wystrój lotniskowych- czyt. drogich jak zboże- barków, kafejek i sklepików. Wychodzimy głównym wejściem, pierwsza myśl, papieros (bo jeszcze wtedy paliłam, i to nawet więcej niż moja alfa), palarnie oczywiście skandynawskie proste kubiki niezbyt rzucające się w oczy, a nawet nie do zauważenia gdyby nie chmura dymu unosząca się nad nimi tak wielka, że siekiere można było wieszać, no ale mus to mus, trzeba nakarmić płuca! Po zakończeniu obrzędów dymnych idziemy w stronę autobusu, który zawieźć ma nas do centrum Malmo. Kierowca przemiły Polak wpuszcza nas do środka nie biorąc zapłaty za bilet. My zadowoleni- wiadomo- siadamy, w tle śpiewa nam Maryla Rodowicz , Pan kierowca częstuje nas szwedzkimi sokami i ruszamy w trasę. Po około godzinie jazdy, jesteśmy na miejscu, fikuśnym w formie dworcu w centrum Malmo. Płacimy przy wyjściu z autobusu. Można płacić złotówkami, ja właśnie tak zrobiłam, a Pan wydał mi w koronach. 20 koron- myślę- super! Będę miała na kawę, bo właśnie tam zmierzaliśmy, no ale niestety za 20 koron nie kupiłabym nawet jednej saszetki cukru.

 

Tu grzechem byłoby nie wspomnieć o ciekawostce a propos waluty jaką są korony- otóż bardzo mądre istoty czyli ja i moja siostra, przed wyjazdem wstąpiłyśmy do kantoru, nie znając szwedzkich cen ani wartości korony. Wymieniłyśmy złotówki, twierdząc ze 250 koron na dwa dni na pewno nam wystarczy. Zadowolone wróciłyśmy do domu, chwaląc się ubiciem interesu życia, i mając się za królowe dotychczasowego bytu. Rodzina po informacji, jaką im sprzedałyśmy o ilości posiadanych koron, wyśmiała nas i życzyła powodzenia w dalszym planowaniu podróży. No ale my wiemy lepiej jakie mamy potrzeby! Prawda Pati?! Niestety, już po kilku godzinach w Malmo zostałyśmy sprowadzone na ziemie za sprawą Burger Kinga, gdzie za jednego burgera zapłaciłyśmy 80 koron- hahahahahhahaha! BRAWO MY!

Także pamiętajcie przed wymianą jakiejkolwiek waluty zorientujcie się najpierw jakie ceny obowiązują w danym kraju, bo możecie skończyć żebrząc jeszcze przed wyjściem z lotniska. Fakt faktem jakoś zbytnio się tym nie przejęłyśmy, bo przecież to tylko pieniądz, także ciągle w dobrych humorach.

Wróćmy do kawiarni i saszetki cukru…małą, przeszkloną kawiarnie otaczał piętrowy parking rowerowy. Rzecz jasna Malmo druga matka rowerzystów zaraz do Kopenhadze. Wielkościowo kawiarnia nie dorastała do pięt powierzchni jaką zajmowało rowerowe królestwo.

Tu kolejna wzmianka- niestety liczba zdjęć w tym poście będzie bardzo okrojona ponieważ- UWAGA- we wcześniej wspomnianym Burger Kingu- aparat wpadł mi to wc, i zostały tylko zdjęcia, które udało mi się zrobić telefonami osób, które ze mną były. BRAWO JA!

Jakie były moje odczucia podczas zwiedzania Malmo? Sterylność i spokój. Nawet kaczki w parku zdawały się chodzić na „palcach”, żeby tylko za bardzo nie nabrudzić.

Miasto jest trochę przytłaczające, w większości stworzone z budynków z brązowej cegły. Pewnie dlatego, że Malmo leży na trasie Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego. I TU- BRAWO MALMO!

Jako ARCHITECTURE CHASER urzekła mnie bryła dworca centralnego. Jak dla mnie- fenomen! Duch starego gotyku grający z wszechobecnym modernizmem. Coś pięknego! Będąc w środku dworca, czujesz jakby ta nowoczesność opiekowała się „dworcem staruszkiem”. Wszystko współpracuje, gra, współbrzmi ze sobą w maksymalnej skali. Nic nie jest ukryte, do każdej części mamy wzrokowy dostęp. Nowoczesność wiedzie prym, ale pod okiem wiekowych przodków, które zaglądają do środka z każdej strony i pilnują żeby młodzież była grzeczna. Zakochałam się!

Drugi budynek dla pasjonata architektury to Turning Torso, zaprojektowany przez Santiago Calatravę. Pamiętam jak profesor Wyszyński na zajęciach z projektowania rozprawiał się z zachwytem nad pracami Calatravy, pokazywał książki, jego dzieła, zachęcał do bliższego poznania Santiago ale…. jako studentka, która o dziwo dotarła na uczelnie, coś tam wysłuchałam,coś tam westchnęłam pod nosem, że spoko projekty ale koleś pewnie już dawno nie żyje, jak większość wybitnych architektów o których była mowa na wykładach. Życie po raz kolejny zaskoczyło Klaudię. Calatrava jak widać ma się bardzo dobrze, jest mistrzem, projektowym guru i pędzi przed siebie rozkładając nas (wtedy marnych studenciaków) na łopatki swoimi projektami. BRAWO SANTIAGO! Budynek jest złożony z kubików, które co kondygnację są skręcane o 10 stopni, co w skali całego budynku daje nam skręt 90 stopni od podstawy do szczytu. Budynek przeznaczony na powierzchnie biurowe i apartamenty naprawdę zapiera dech w piersiach. Niestety nie było mi dane wejść do środka (ale wszystko jest do nadrobienia).

Jakiego widoku nigdy nie zapomnę??

Kiedy jechałam mostem Öresundsbron, najdłuższym na świecie mostem łączącym dwa państwa. Głowa kiwała mi się na boki -bo była to godzina około 6 rano- oczy bezwiednie się zamykały, ale szybka terapia szokowa po wjeździe na most dostarczyła uciechy i energii do podziwiania tego cudu, który właśnie się dzieje. Otaczające mnie z dwóch stron morze sprawiło, że na chwile przeniosłam się do swojej bajki, z której nie chciałam wcale tak szybko wracać. Trzeba to zobaczyć! Gwarantuje Wam że widoków nie zapomnicie, i siadajcie na pierwszych siedzeniach autobusu! Ja tego nie zrobiłam bo nie spodziewałam się aż takiej panoramy.

Generalnie wyskok do Malmo, jak najbardziej na plus. Pomimo 250 koron w portfelu, i aparatu w wc, staje się bogatsza wewnętrznie, duchowo i intelektualnie jako architecture chaser. Polecam 🙂 Ja wrócę na pewno odkryć kolejne części miasta!

Trzymajcie się !

D.K.

 

7 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *